Test spodni turystycznych Direct Alpine Travel Lady
Panie, szukacie uniwersalnych spodni do podróży i turystyki, które świetnie leżą i są bardzo wytrzymałe? Wypróbujcie nowość od liberckiej marki Direct Alpine, trafnie nazwaną Travel Lady, którą osobiście przetestowała przewodniczka górska Marie Lollok Klementová!
Czy w ogóle można uzupełnić damską garderobę outdoorową o spodnie, które są bardzo wytrzymałe, niezwykle praktyczne, oryginalne i na tyle uniwersalne, że można je zabrać na miesięczną wyprawę poza Europę? Zespół firmy Direct Alpine udało się to osiągnąć. A ja miałam okazję wypróbować nowość w ich ofercie – spodnie Travel Lady w naprawdę zróżnicowanych warunkach. Uwaga, ta recenzja jest przeznaczona głównie dla dziewczyn! Tak samo jak same spodnie.
Pierwsze wrażenia były dość mieszane. Na pierwszy rzut oka dwie duże przednie kieszenie na udach kojarzyły mi się z odzieżą roboczą służb technicznych. Przyznaję, że przez głowę przemknęła mi też typowa kobieca obawa: „te spodnie sprawią, że moje uda będą wyglądały na grubsze”. Potem jednak spakowałam spodnie do plecaka i przez niecały miesiąc nosiłam je niemal codziennie podczas podróży po Wyspach Kanaryjskich. Na wysokościach od 0 do 2 500 metrów n.p.m., w temperaturach od ujemnych do niemal tropikalnych, po lawowych kamieniach ostrych jak brzytwa.
Przemyślany krój i wysoka wytrzymałość
Właśnie podczas podróży i wędrówek docenisz pomysłowość, z jaką krój spodni łączy kilka różnych materiałów, często zszytych w taki sposób, że na pewno nie chciałbyś tego robić w domu na maszynie. To właśnie design był pierwszą rzeczą, która po kilku dniach zaczęła mi się podobać w tych spodniach.
Zacznę od części siedzącej. Tutaj na swoje przyjdą przede wszystkim praworęczni, ponieważ przygotowano dla nich pojemną kieszeń, w której zmieści się niemal wszystko: złożoną mapę lub telefon komórkowy. Właśnie ten ostatni nosiłam w niej najczęściej. Mocny materiał w tylnej części spodni jest naprawdę wytrzymały, a w okolicy talii, gdzie bardziej się pocisz, jest połączony z innym, bardziej oddychającym materiałem. Tylna część jest skrojona ukośnie, co nie wpływa na funkcjonalność, ale jest pomysłowe. Nawet po miesiącu noszenia spodnie z tyłu wyglądają jak nowe, bez kulek i przetarć. Od połowy ud w dół wytrzymały materiał w tylnej części nogawek zastępuje lekka, a przede wszystkim elastyczna tkanina, która bardzo dobrze przepuszcza powietrze.

Z przodu znajdują się dwie kieszenie zapinane na zamek, w których w chłodniejsze dni wygodnie schowasz ręce. Nie przeszkadza to wcale podczas chodzenia. Kolejne, jak już wspomniałam powyżej, znajdują się na udach. Zmieści się w nich również telefon, a w razie potrzeby, przy odrobinie wysiłku, nawet złożona mapa. Ja jednak najczęściej chowałam w nich skarby moich dzieci, czyli różne kamyczki, błyszczącą gumkę itp. Chłopaki z Direct Alpine ponownie postawili na mocniejszy materiał, co bardzo mi odpowiadało. Bałam się, że kieszenie przetrą się, zanim jeszcze wrócimy do domu, do Czech. Każdy, kto chodzi na wycieczki z małymi pociechami, dobrze wie, że sporą część czasu w trasie poświęca na ciągłe schylanie się po najcenniejsze patyki i najrzadsze kawałki kory drzewnej.
Anatomicznie wyprofilowane kolana ponownie wykonano z wytrzymałej tkaniny, która nie boi się nawet częstego klękania. W zasadzie jedną piątą wędrówki z dziećmi spędza się często na kolanach, w kucki lub siedząc na ziemi. Spodnie przy tym wszystkim idealnie leżały i dobrze osłaniały plecy. Co więcej, nawet po kilku dniach intensywnego noszenia na łonie natury nie widać na nich było żadnych śladów zabrudzeń.

Wszechstronne zastosowanie
W tych spodniach czułam się komfortowo w temperaturach do 21 stopni. Przy wyższych temperaturach i tak sięgałam już po szorty lub spódnice. Lubię nosić Direct Alpine Jasmin 1.0, które mają wspaniale duże kieszenie. Jednak ta recenzja nie dotyczy tego modelu. Chciałam raczej zwrócić uwagę na szczegół, który docenią przede wszystkim panie, które trzymają się z daleka od stylu ubioru przypominającego „namiot cyrkowy”. Spódnice i spodnie mają ten sam kolor naftowy, dzięki czemu reszta garderoby ładnie do nich pasuje.
Jeśli nie masz pod ręką szortów ani spódnicy, możesz bez problemu podwinąć nogawki do kolan dzięki prostemu obszyciu na ich końcu. To ponadto znacznie ułatwia skrócenie spodni, co docenią przede wszystkim dziewczyny o niższym wzroście. Dolna część nogawek wykonana jest z przyjemnego, elastycznego materiału, dzięki czemu łatwo je założyć na wysokie buty turystyczne. W spodniach przetrwałam też temperatury około zera. Kiedy się poruszałam, nie stanowiło to problemu, ale stojąc w miejscu, już dało się odczuć chłód.

Co mi się podobało
- Ogólnie cały projekt oparty na szczegółach i funkcjonalnym połączeniu kilku materiałów.
- Dopracowanie szwów i kroju. Nie są to spodnie z zawyżoną ceną, które zostałyby zszyte byle jak z zaledwie 4 części. Wręcz przeciwnie – mają całą gamę przemyślanych rozwiązań.
- Duża kieszeń z tyłu spodni, do której zmieści się naprawdę dużo, bez ryzyka, że coś wypadnie. Jest ona jednak przeznaczona przede wszystkim dla osób praworęcznych.
- Kolor w odcieniach petrolejowym oraz fakt, że spodnie nie wyglądają zupełnie jak „klasyczne spodnie outdoorowe”. Nie musicie się wstydzić, spacerując w nich po mieście. Na pewno nie będziecie wyglądać, jakbyście właśnie zeszli z gór.
Co natomiast zmieniłabym
- Z dużych kieszeni na udach korzystałam rzadko. W zasadzie to głównie dzieci chowały w nich kamyczki. Na szczęście są dwie, więc każde miało swoją.
- Rozważyłabym dodanie elementów odblaskowych, których brakuje mi w tych spodniach.

Ocena
Spodnie zachwycą miłośniczki minimalizmu w podróży, ponieważ sprawdzają się w szerokim zakresie temperatur i aktywności. Całkiem dobrze wyobrażam sobie je jako niezbędną podstawę garderoby na długie wyprawy. Tak zresztą sama z nich korzystałam. Połączenie materiałów, z których uszyto te spodnie, jest naprawdę przemyślane. Jeśli chodzi o krój, po kilku tygodniach noszenia nie mam do nich żadnych zastrzeżeń – leżą świetnie.
